IMG_20250201_230948

Tradycyjna wpłata na subkonto podopiecznego

Dokonaj wpłaty na konto Fundacji Jagoda

Wpłaty prosimy kierować na konto, podając poniższe dane:

Odbiorca:
Fundacja Jagoda im. Jagoda Pachota

Alior Bank, numer rachunku:

Tytułem płatności:

przekaż swoje 1,5% podatku

Nawet najmniejsza kwota może pomóc osobom w potrzebie.
To takie proste!
Wystarczy, że wpiszesz:

do deklaracji podatkowej.

W rubryce „Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1,5%” podaj:

Poznaj

Historię podopiecznego

Anna Siemińska P1031

Cześć! Jestem Ania, mam 35 lat. Dzień 30tego listopada 2024 zostanie w naszej pamięci do końca życia. Oglądaliśmy z mężem serial, mąż przysnął, a ja postanowiłam dolać paliwa z 5-cio litrowej bańki do biokominka (całe szczęście nasze córki były wtedy na noc u cioci). Nie zauważyłam jednak, że jeszcze delikatnie tlił się ogień… Bańka z paliwem wybuchła w moich rękach. Byłam w szoku i do końca nie wiedziałam co się dzieje. Automatycznie pobiegłam do łazienki, weszłam do wanny i polewałam się wodą. Po chwili wróciłam do pokoju sprawdzić czy mojemu mężowi nic się nie stało. Gdy zobaczyłam, że stoi przy oknie wróciłam do wanny krzycząc cały czas żeby wzywał karetkę. Nie straciłam przytomności. Polewając się zimną wodą czekałam na przyjazd karetki. Pomoc dotarła po kilku minutach. W drodze do szpitala zostałam opatrzona żelowymi okładami chłodzącymi. SOR w Ciechanowie postanowił przetransportować mnie do szpitala w Warszawie. Z racji bardzo dużej mgły helikopter nie mógł przylecieć i zawieziono mnie karetką. Podróż i kolejne dwie doby znam tylko z opowieści ponieważ byłam zaintubowana. Leczona byłam w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. W pierwszych godzinach pobytu lekarze nie mieli zbyt dobrych wiadomości dla mojej rodziny. Oparzenia oszacowano na 50-60% powierzchni ciała, 2 i 3 stopnia. Całe szczęście nie miałam poparzonych dróg oddechowych. Mój organizm dzielnie walczył. Dostałam drugą szansę do życia. W szpitalu spędziłam długie 74 dni… Wiedziałam, że muszę być silna i walczyć dla mojej całej rodziny. Miałam poparzoną twarz, szyję, klatkę piersiową, obydwie ręce i nogi. Miałam w opatrunkach całe ciało. Byłam karmiona ponieważ nie byłam w stanie sama jeść ani pić. Opatrunki miałam zmieniane przez długo czas w znieczuleniu ogólnym ponieważ nie dało rady wytrzymać tego nawet pod wpływem środków przeciwbólowych. Przeprowadzono u mnie szereg zabiegów oczyszczających rany oraz przeszczepów skóry, które rozłożone mam na brzuchu, lewej piersi, rękach oraz nogach. Wymagałam również wielokrotnych przetoczeń krwi i osocza (jestem honorowym dawcą krwi, której wtedy ja potrzebowałam).

Dzięki wspaniałym lekarzom, pielęgniarkom i rehabilitantkom wróciłam w względnej sprawności fizycznej i zostałam wypisana do domu z ranami resztkowymi, które zdecydowanie szybciej zaczęły się goić w domu. Wiem, że przede mną jest jeszcze wiele pracy żeby funkcjonować jak przed wypadkiem ale muszę i chcę wykorzystać szansę, którą dostałam. Czeka mnie rehabilitacja, laseroterapia, noszenie odzieży uciskowej oraz stosowanie przez długi czas maści i kremów na blizny. To wszystko kosztuje… Chciałabym poprosić o wsparcie finansowe mojego powrotu do zdrowia. Każdy grosz się liczy, a okazane dobro na pewno do Was powróci.

Informacje o możliwości przekazywania darowizn i odpisów 1,5% podatku znajdują się pod galerią zdjęć.

Wspomóż podopiecznego szybkim przelewem on-line

Wspieram Anna Siemińska P1031

❤️ Dziękujemy za Twoje serce!

Płatności obsługuje Tpay. Bezpieczne połączenie SSL.