
Wpłaty prosimy kierować na konto, podając poniższe dane:
Odbiorca:
Fundacja Jagoda im. Jagoda Pachota
Alior Bank, numer rachunku:
Tytułem płatności:
Nawet najmniejsza kwota może pomóc osobom w potrzebie.
To takie proste!
Wystarczy, że wpiszesz:
do deklaracji podatkowej.
W rubryce „Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1,5%” podaj:
0000342831
Kliknij w podgląd, aby powiększyć. Pobierz gotowy plik poniżej.
0000342831
Kliknij w podgląd, aby powiększyć. Pobierz gotowy plik poniżej.
0000342831
Kliknij w podgląd, aby powiększyć. Pobierz gotowy plik poniżej.
0000342831
Kliknij w podgląd, aby powiększyć. Pobierz gotowy plik poniżej.
Cześć, jestem Dominika energiczna, zwariowana i wysportowana 19-latka.
Dnia 16.03.2024r. w sobotę wydarzył się tragiczny wypadek który już do końca życia zmienił moje życie.
Jak to często bywało nocowałam u siostry i rano miałam robić nasze ukochane sushi (siostra, w tym czasie byłam z dziećmi na basenie). Lecz z tym wyjątkiem, że pierwszy raz robiłam je z krewetkami smażonymi na głębokim oleju. Dlatego nastawiłam olej w garnku i zaczęłam przygotowywać resztę składników. W pewnym momencie obróciłam się i zobaczyła płonący obok olej. W pierwszym przypływie emocji złapałam za garnek i zaczęła z nim wybiegać z domu. Na moje największe w życiu nieszczęście poślizgnęłam się w wiatrołapie i wylałam na siebie całą zawartość garnka. Oprócz gorącego oleju na mojej skórze, ubraniach i częściowo włosach pojawił się również ogień. Mimo to wydostałam się z domu i krzycząc pobiegłam w stronę sąsiadów naprzeciwko. Nie dałam rady dobiec 30 m. I przewróciłam się przed ich domem. Wtedy na pomoc ruszyli sąsiedzi, którzy zaczęli gasić moje ubrania za pomocą koców, dzwonić po pomoc, rozcinać przyklejające się do ciała ubrania i gumowe klapki wręcz wtopione w moje stopy. Ostatnimi siłami wołałam do nich: „Dom, dom…”, więc kolejni sąsiedzi ruszyli sprawdzić czy nie ma dzieci w domu i gasić powstały pożar. Szczerze mówiąc nie chcę myśleć, co mogłoby się wydarzyć gdybym nie wydostała się z domu po upadku lub gdyby mieszkańcy osiedla nie zauważyli mnie tak szybko. Wiem jedynie, że muszę im z całego serca podziękować i nigdy nie odpłacę im za to dobro.
Ratownicy przyjechali na miejsce bardzo szybko i oprócz pomocy na miejscu zorganizowali helikopter, który wylądował tuż za osiedlem i przewiózł mnie w ciężkim stanie prosto do Wschodniego Centrum Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej, które jest oddziałem szpitalnym funkcjonującym w ramach struktury Szpitala Powiatowego w Łęcznej.
Po przybyciu do szpitala została mi udzielona pierwsza pomoc pooparzeniową, podczas której lekarze oszacowali u mnie 20% poparzeń głębokich (uszkodzenie skóry na pełnej jej grubości) i wiele mniej inwazyjnych ran (prawa strona ciała od szyi do stóp). We wtorek miała się odbyć pierwsza operacja pod narkozą. Niestety wyniki przed samym zabiegiem wzbudziły wątpliwości i lekarze przełożyli go na następny dzień.
Po wyrównaniu białka, osocza i potasu udało się wykonać operację, której celem było usunięcie jak największej ilości martwicy, zastosowanie matrycy skóry jak również wkłucie centralne.
Od tego dnia rozpoczęła się walka o moje jej życie i zdrowie. Walka, która może zając miesiące, a nawet lata ciężkiej pracy lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów, a przede wszystkim moja.
Informacje o możliwości przekazania darowizn oraz odpisów 1,5% podatku znajdują się pod galerią zdjęć!




