Wspomnienia Madzi

Z Jagodą zaprzyjaźniłyśmy się na pierwszym roku studiów. Od pierwszych dni bardzo się polubiłyśmy. Wcześniej kojarzyłyśmy się jedynie tylko z widzenia, ze względu na uczęszczanie do tego samego przedszkola i następnie do jednego gimnazjum. Pomogło nam to w szybkim nawiązaniu kontaktu. Znajomość pogłębiły wspólne powroty z uczelni, które niejednokrotnie miały ciekawy charakter, ze względu na rozmowy, w które się wdawałyśmy lub "przystanek" w Empiku, gdzie Jagódkę pochłaniał dział prasy sportowej, a mnie kobiecej. Charakterystyczne dla naszej znajomości okazały się emaile, które wysyłałyśmy do siebie praktycznie codziennie. Poruszałyśmy w nich przeróżne tematy, począwszy od tych banalnych, aż po nurtujące nasze serca. Bardzo miło wspominam także pisanie liścików podczas niezbyt ciekawych wykładów. Ta forma spędzania owych godzin bardzo się u nas przyjęła. Po pewnym czasie założyłyśmy specjalny notesik, ponieważ nie mogłyśmy poradzić sobie z nadmiarem maleńkich karteczek. Teraz stanowi on dla mnie szczególną i wyjątkową wartość. Często do niego zaglądam, czytając nasze "wypociny". Wyobrażam sobie kwestie, które napisała, tak jakby je wypowiadała swoim bardzo delikatnym i miłym głosem. Nawiasem mówiąc zawsze zachwycałam się Jej dykcją. Podczas jednych z zajęć na uczelni narysowała mi optymistyczny rysunek, którym pragnę się podzielić. Faktycznie spełnia swoją funkcję. Patrząc na niego, przypominam sobie miłe chwile, które razem przeżyłyśmy i Jej talent malarski, którym zachwycała koleżanki i kolegów z roku.

W niedługim czasie odkryłyśmy łączącą nas pasję: wspólne oglądanie meczy piłki nożnej i wierne kibicowanie reprezentacji polskiej, w którą zawsze wierzyłyśmy. W planach miałyśmy nawet wybranie się na stadion, na jeden z meczy towarzyskich, aby kibicować polskiej drużynie. Niestety plany mają to do siebie, że nie zawodzą...

Obraz Jagódki, który wyrył się w mojej pamięci to: zawsze pogodna i ciepła osoba, wspierająca życzliwym słowem, zwłaszcza w ciężkich chwilach. Mimo, że od chwili Jej odejścia minęły już prawie dwa lata, ja wciąż czuję duchową obecność Jagody. Codziennie patrzę na Jej zdjęcie, wstawione w ramkę stojącą obok łóżka i za każdym razem wspominam inny moment z naszych relacji koleżeńskich. W czasie jednego roku naszej znajomości było tak wiele radosnych i zapadających w pamięć chwil.

Znamienne okazały się słowa, które napisała do mnie pod jednym ze swoich zdjęć sylwestrowych, dodanych na jeden z portali internetowych. Ubolewałam, że nie było nam dane wspólnie go spędzić. Jagoda pełna optymizmu tak napisała: "Madziu - żałuj ;) Ale tyle sylwestrów jeszcze przed nami :)". Owszem, lecz już tylko duchowo...

Ciężko jest się pogodzić z myślą o Jej odejściu. Śmierć Jagody przerwała naszą pięknie zapowiadającą się znajomość. Usilnie staram się ją kontynuować w swoim umyśle, niezmiennie czując Jej duchową obecność przy mnie.

Madzia
realizacja: arturkolakowski.net • copywriter: dominikarudkowska.net